Yamaha Znad Morza*PL nasz cud natury, chodzący ideał brytyjczyka. Jak na nią patrzę to widzę w niej wszystko to co w sobie miał najlepszego jej ojciec Pompon czyli Ramses of Diamond Castle Pompona (GIC), który przedwcześnie nas opuścił. Stratę Pompona bardzo przeżyliśmy ale na szczęście zostały po nim geny, które nosi Yamaha.

W sylwestrową noc nasza dziewczynka oznajmiła nam, że jest gotowa na bliskie spotkanie z kocurem. Nie kazaliśmy jej długo czekać. Jeszcze tej samej nocy w blasku noworocznych fajerwerków Yamaha zaliczyła pierwsze krycie.

Oczywiście wybrankiem był Nelson Znad Morza*Pl siedmiokilowy potężny kocur o wyglądzie budzącym respekt i charakterze baranka. Czas mijał. Z początkiem marca rozpoczęło się finałowe odliczanie do porodu. Przygotowaliśmy dwie porodówki i liczymy: dzień 65, 66, ...., 70..... i.. nic. Pędem do naszego Pana doktora. I... nic. Wszystko ok, maluchom serducha biją, ciężarówka w pełni zdrowia.

Mamy obserwować i na 72 dzień szykować się na cesarkę. Ostatnia noc z 71 na 72 dobę ciąży przebiegła spokojnie. Mimo wzmożonej czujności nie obudził nas krzyk porodu, żadne podejrzane dźwięki. Wstaliśmy z myślą, ze czas pakować się na zabieg do Pana doktora. O 05:30 Yamaha powitała nas zaskoczona "o już wstaliście?", po czym obróciła się znudzona na drugi bok ukazując wcięcie w talii. Włosy stanęły mi dęba. Gdzie są koty. Nic nie słychać żadnych pisków. Przewróciliśmy dom do góry nogami i ......nic, żadnych kotków.

Zdawałoby się idealny porządek. Pytam: "Yamaha, gdzie są kotki?" Obrzuciła mnie znudzonym spojrzeniem "ale o co Ci chodzi?" i poszła do miski. Okrutna, absurdalna myśl przebiegła mi przez głowę "Yamaha zjadła kotki". To prawda, że nadzieja umiera ostatnia. Wyobraźcie sobie okrągłą budkę w drapaku. Budka ma średnice 40cm i wysokość ok. 30cm. Jest niewielka ale nasza kremowa kotka Yasminka de Pura Sangre, stwierdziła, że nadaje się na porodówkę. 10 dni temu urodziła tam dwie małe dziewczynki i od tamtej pory nie opuszcza swojej kryjówki.

Zajrzałam do środka z resztką nadziei, ale Yasminka swoim ciałem zasłoniła cały otwór wejściowy. A gdy udało mi się ja trochę posunąć moim oczom ukazała się czwórka maluchów, ciągnących cyca Yasminki, która zajmowała się nimi jak swoimi. Na posłaniu były tylko ślady po niedawnym porodzie. Pomyślałam Yamaha kukułka, urodziła w cudzym gnieździe i uciekła.

Po kilku chwilach przyszła wyrodna matka z wyrzutem w oczach "o co Ci znowu chodzi, przecież wszystko mam pod kontrolą". Po czym weszła do ciasnej budki i tak we dwie z Yasminką i łącznie z szóstką maluchów leżały sobie, mruczały, zapewne wymieniały doświadczenia, plotkowały i karmiły wzajemnie maluchy, nie patrząc które czyje.

P3310583
P3310597
P3310613
P3310614
P3310616
P3310619

safe animal 600x100