To nasza najstarsza kotka, będąca od kilku lat na zasłużonej emeryturze. Daisy ma 11 lat i cieszy się świetnym zdrowiem.

Nigdy na nic nie chorowała i obdarzała nas zawsze licznym potomstwem (standardowo szczęśliwa siódemka), które przychodziło na świat bez żadnych komplikacji.

Typ samotnika, niespoufalająca się z innymi kotami. Po prostu królewna.

Z jednej strony ma wszystko i wszystkich w ....., tzn. gdzieś, wykazując totalne zobojętnienie na otaczającą ją rzeczywistość. Ale to tylko pozory, bo tak naprawdę wszystko ma pod kontrolą.

Dyskretnie, niby z obojętnością sprawdzi zakupy, zajrzy w każdy zakamarek. Nagle wyrasta jak spod ziemi po czym znika jak kamfora. Jak na nią patrzymy, na jej ruchy to tak jakbyśmy widzieli tajemniczego Don Pedra z bajki Porwanie Baltazara Gąbki. Snuje się (tak snuje, bo ona nie chodzi),albo przyczaja po całym domu i szuka co by tu zepsuć.

Jasno daje do zrozumienia nam i naszym kotom, że jako najstarsza jest najważniejsza. Zawsze pierwsza przy misce (w zasadzie to ma przy niej stały dyżur), pierwsza do nowych zabawek kupionych kociętom, pierwsza zajmuje miejsce leżące w przygotowanych porodówkach (choć sprawa dawno jej nie dotyczy), kojcach, legowiskach dla maluchów. Usilnie próbuje też korzystać z małej kuwetki przeznaczonej dla maluszków do nauki czystości. Z jakim skutkiem, wiadomo...

Zawsze leży rozwalona w najbardziej uczęszczanym przejściu. Koty znane są z tego, że to bardzo czyste zwierzęta. Daisy się w ten obraz nie wpasowała, jakoś nie za bardzo lubi się myć, wymaga jak to królewna, żeby za nią pewne czynności wykonywać. Łapki, oczka, uszka to jakoś ponad jej możliwości. Kuweta, też nie zawsze jest jej potrzebna, ponieważ o wiele atrakcyjniejsza jest umywalka albo wanna. Po prostu nie lubi dzielić z kimś toalety.

Daisy jako jedyny z naszych kotów śpi z nami w łóżku. O 21:00 stoi pod sypialnią i czeka i patrzy pytająco: "Idziemy spać, otworzysz mi drzwi?", wtedy głośno do niej mówię: "Nie Daisy, jeszcze nie idziemy, jeszcze za wcześnie". Spogląda wtedy na mnie zawiedzionym wzrokiem,spuszcza głowę i snuje się do salonu. Na hasło "Idziemy spać" jest w łóżku przede mną :). Czasami się zapomnimy i zamykamy sypialnię pozostawiając ja na zewnątrz.Wtedy potrafi nas z równowagi wytrącić jej jednostajne niczym u kota Simona: miau, miau, miau, miau.... Jak nie otworzymy, to na 100% rano pod drzwiami zastaniemy niespodziankę o wątpliwych walorach zapachowych i obrażoną królewnę. My w przeciwieństwie do niej nie umiemy się na nią gniewać.

safe animal 600x100